Przemysław Tytoń urodził się w Zamościu 4 stycznia 1987 roku.Znak zodiaku to koziorożec. Przed Euro 2012 w Polsce był znany głównie specjalistom od piłki nożnej i zagorzałym fanom futbolu. Jednak po obronieniu karnego wszystko się zmieniło. Poszerzyło się grono fanów Przemka, każdy z nich "głodny" informacji o nim, których piłkarz nie udostępnia.Wywiady, bankiety to ogromna rzadkość w jego wykonaniu. Piłkarz bardzo ceni sobie życie na uboczu, bez medialnego rozgłosu. Nie chce być celebrytą.
Swoją karierę rozpoczął w Hetmanie Zamość, skąd w 2005 roku przeszedł do Górnika Łęczna. Po zdegradowaniu klubu z Łęcznej do III ligi za udział w aferze korupcyjnej przeszedł do holenderskiej Rody Kerkrade, a później do PSV. Początki w Holandii dla piłkarza były spokojne, ale jak ludzie dowiedzieli się gdzie mieszka zawodnik ich ulubionego klubu zaczęły się odwiedziny. Cała rodzina piłkarza mieszka w Polsce. W Eindhoven towarzyszy mu ukochana Sylwia i córeczka Maja. Doskonale spisuje się w roli ojca. Sam przyznał, że gdy zostaje z nią sam potrafi się nią zająć. Podczas samej rozmowy o córce na twarzy Tytonia widnieje ogromny uśmiech. Do najważniejszych kobiet w jego życiu należy również mama, która podziwiała syna podczas Euro 2012. Przemek sądzi, że to właśnie mama przyniosła mu szczęście podczas obrony karnego. Piłkarz ma siostrę Joannę, z którą utrzymuje bardzo dobry kontakt. Jego rodzice to Grażyna i Mirosław Tytoń.
W 2011 roku uległ poważnemu wypadkowi. W 30. minucie meczu z Ajaksem wpadł na niego kolega z zespołu, Timothy Derijck. Bramkarz otrzymał poważny cios w głowę, po czym stracił przytomność. Służby medyczne od razu przystąpiły do akcji. Piłkarz został przewieziony do szpitala. Doznał wtedy poważnego wstrząśnienia mózgu. Wielu po takim urazie zrezygnowałoby z uprawiania sportu, ale nie on.
EURO 2012
8 czerwca. Mecz Polska-Grecja. Czerwona kartka Szczęsnego. Tytoń wchodzi na boisko. Kibice pokładają w nim ogromną nadzieję. "Za Tytoniem ściana naszych pragnień"-mówi komentator. Pragnień, które jak się szybko okazało zrealizował. Bezpośrednio po wejściu na boisko w 71. minucie meczu broni rzut karny wykonywany przez Karangunisa, co było pierwszym takim przypadkiem w historii Mistrzostw Europy. Dzięki temu o Przemku mówi cały świat. Wszyscy Polacy nie kryją dumy z bramkarza.
Jestem normalnym piłkarzem, który wykonuje swoją pracę najlepiej jak umie. A że miałem trochę szczęścia broniąc tego karnego, to fakt – tak odpowiada na pytanie, czy czuję się bohaterem narodowym.
Kilka ciekawostek:
Ulubiona liczba: 12
Ulubiony dzień tygodnia: Piątek
Ulubiony film: "Bez twarzy"
Ulubiony aktor/aktorka: Nicolas Cage/Jessica Alba
Ulubiona muzyka: Hip-hop oraz ta, która leci w radiu
Ulubiony utwór muzyczny: "Do dupy"
Ulubiony pisarz: Paulo Coelho
Ulubiona potrawa: Spaghetti
Ulubiony napój: Woda gazowana
Ulubione perfumy: Aqua di gio
Ulubione miejsce: Dom rodzinny
Ulubiony klub: Manchester United
Ulubiony piłkarz: Heurelho Gomes
Trochę zdjęć Przemka:
Przemek w szkole we Włodawie.
Z ukochaną i córeczką.
Na zgrupowaniu.
Na Euro 2012.
Spotkanie z uczniami szkoły we Włodawie.
W byłym klubie.
Do tej fotografii opis jest zbędny :D
Aż głupio mi dodawać taki krótki wpis, ale nie znalazłam o Przemku nic więcej. Z jednej strony cieszy mnie to, że są też tacy sportowcy jak on, którzy nie chcą się wywyższać i żyją w ciszy przed mediami, ale z drugiej bardzo chciałabym dowiedzieć się o nim czegoś więcej. Mam nadzieję, że kiedyś będzie to dane nie tylko mi, ale i wszystkim jego kibicom. Patrycja.
Leo urodził się w Rosario 24 czerwca 1987 roku. Obecnie występuje na pozycji napastnika w FC Barcelonie, oraz w Reprezentacji Argentyny, której jest kapitanem. Jest obecnie najlepszym strzelcem tego klubu.
Gdy tylko pielęgniarka chwyciła w ramiona niedawno narodzone niemowlę i podniosła je do góry, aby pokazać szczęśliwej matce Celli Marii Cuccittini de Oliveira Messi jej świeżo narodzonego synka, na kafelkową posadzkę oddziału położniczego padły pierwsze promienie pełnej oślepiającego blasku poświaty. Już wtedy wiadomo było, że na świat przyszła nowa, wschodząca gwiazda światowej piłki nożnej, która pewnego dnia oczaruje wszystkich fanów piłki nożnej swoją grą.
Od najmłodszych lat malutki Leo praktycznie nie rozstawał się z piłką: od rana do późnego wieczoru uganiał się za zniszczoną, poobdzieraną, i ówdzie pokrytą łatami szmacianką wraz z kolegami, rodzeństwem (braćmi Rodrigo i Matiasem) oraz znajomymi. Jakiś czas później dołączył do dziecięcej drużyny lokalnego klubiku pod nazwą Grandoli, którego trenerem był jego ojciec Jorge Horacio Messi. Już wtedy Leo pokazywał swój niebywały talent, który był nie spotykany wśród rówieśników. Podobnie jak teraz dysponował wspaniałą techniką, dryblingiem i przyśpieszeniem: posiadał zadziwiającą umiejętność demonstrowania całego arsenału niekonwencjonalnych zagrań i szerokiego repertuaru sztuczek technicznych w pełnym biegu. Podsumowując: Messi będą małym brzdącem wyróżniał się: wyjątkową łatwością prowadzenia piłki, lekkością i płynnością ruchów, gibkością, zwrotnością i wysoko zaawansowanym poziomem panowania pod futbolówką.
Był także bramkoszczelny, strzelał gole jak na zawołanie. Jednak na jego karierze stanęła wykryta u niego bardzo poważna choroba - karłowatość przysadkowa, spowodowana niedoborem hormonu wzrostu. Messi grając w tym czasie w Newell's Old Boys miał udać się na teksty do słynnego River Plate Buenos Aires ( była to najbardziej utytułowana drużyna położona nad cieśniną La Plata ). Włodarze dowiedziawszy się o chorobie chłopca szybko zrezygnowali z pomysłu sprowadzenia Leo do ich szkółki. Kariera Messiego stanęła pod wielkim znakiem zapytania.
I właśnie wtedy, gdy rodzina Leo była zdruzgotana i pogrążona w bezdennej rozpaczy, pomocną dłoń do dalszego rozwoju małego Leo wyciągnęła FC Barcelona. Zaproponowała ona dobrze rokującemu na przyszłość chłopcu kontrakt i dalszą edukację, a bezrobotnemu ojcu stałą pracę. Cała rodzina podjęła decyzję o powierzeniu dalszych losów działaczom "Blaugrany". W wieku 13 lat Leo postawił pierwsze kroki na hiszpańskiej ziemi.
Przez kolejne lata Messi dokształcał swoją grę. Regularnie rozgrywał mecze juniorskie i młodzieżowe. Właśnie wtedy nawiązał trwałą przyjaźń z Franceskiem Fabregasem Solerem i Gerardem Pique Bernabeu, którzy byli graczami tego samego rocznika. Na boisku rozumieli się bez słów. Leo rozwijał się w błyskawicznym tempie. Już w wieku 16 lat zadebiutował w seniorskim klubie. I właśnie od tego momentu zaczynał zdobywać wiele trofeów, zarówno tych drużynowych, jak i oczywiście indywidualnych. Przy okazji bił wszystkie możliwe rekordy. W międzyczasie skopiował archiwalne wyczyny swojego legendarnego rodaka Diego Armando Maradony, zdobywają dwie bramki: jedną w po rajdzie przez pół boiska przeciwko Getafe w półfinale Copa de Rey, a także w ligowym pojedynku z Espanyolem. Jak dotąd otrzymał 4-krotnie "Złotą Piłkę", zostając pod tym względem rekordzistą. Ma on dopiero 26 lat, więcej jeszcze wiele przed nim.
Mi szczerze brakuje słów na tego piłkarza. Nawet nie umie się wysłowić. Mam on przecież 26 lat, a już tyle osiągnął. Powiem tyle, że Messi wkroczył teraz w wiek, który jest najlepszy dla piłkarza.Wierzę, że jeszcze pobije jakieś rekordy, co do dla niego. I chyba nikt, albo w ogóle nikt nie pobije jego rekordów.
Messi ma także swój pseudonim La Pulga Atomica, który na polski znaczy Atomowa Pchła. Leo ma około 169 cm i waży 67 kg. Na jego koszulce FC Barcelonie, jak i zarówno w reprezentacji Argentyny widnieje numer 10.
4 sierpnia 2005 selekcjoner Jose Pekerman powołał Messiego do pierwszej reprezentacji. Zadebiutował w niej 17 sierpnia 2005 roku w meczu z Węgrami. Miał wtedy 18 lat i 54 dni. Został wtedy wprowadzony na boisko w 63 minucie, ale pech chciał, że 40 sekund później arbiter Markus Merk pokazał mu czerwoną kartkę. Messi wrócił do reprezentacji 3 września w przegranym meczu 0:1 z Paragwajem. Przed meczem powiedział: " Dzisiaj będzie mój prawdziwy debiut. Poprzedni mecz trwał dla mnie zbyt krótko"
Po kolejnym spotkaniu z Peru, Pekerman nazwał Messiego "diamentem".
W 2011 roku Messi został kapitanem Argentyny, a roku 2012 zdobył swoje pierwszego w reprezentacji hat-tricka.
Obecnie w reprezentacji rozegrał 82 mecze, strzelił 35 razy i miał 24 asysty.
A jeśli chodzi o klub rozegrał 379 meczów, strzelił 313 razy i miał 117 asyst.
Leo ma dwóch starszych braci Rodrigo i Matiasa, oraz młodszą siostrę Marię Sol. Od 2009 roku Leo jest w nieformalnym związku z Antonellą Roccuzzo, która pochodzi z rodzinnego miasta Messiego - Rosario. Warto wspomnieć, że znają się od dzieciństwa. 2 listopada 2012 w barcelońskim szpitalu UPS Dexeus, który mieści się niedaleko Camp Nou urodził się ich syn Thiago.
Gwiazdor Barcelony i reprezentacji Argentyny przyznał, że ogromny wpływ na jego piłkarski rozwój miał Ronaldinho, z którym występował w klubie. - Zawsze to będę powtarzał, że od momentu, gdy wszedłem do szatni Ronaldinho i inni Brazylijczycy: Deco, Sylvinho, czy Motta przywitali miło mnie przywitali, a następnie wiele mnie nauczyli. W szczególności Ronaldinho - powiedział gwiazdor światowego futbolu. - To była wielka pomoc. Nigdy nie jest łatwo wchodzić do drużyny w tak młodym wieku. Ronaldinho sprawił, że wszystko było łatwiejsze. Miałem ogromne szczęście móc współpracować z nim na boisku. On jest fantastyczną osobą - dodał.
Utwór śpiewany przez dzieciaki z fundacji założonej przez Celtic FC opowiada o Messim, jego problemach w dzieciństwie, o tym, jak je przezwyciężył i został jednym z najlepszych gracz wszech czasów. Trzeba przyznać, że dzieci się postarały.
Postanowiłam dodać tą piosenkę, ponieważ jest bardzo fajna.
Fakty o Leo:
1. Thiago Messi, pierworodny syn gwiazdora, miał zaledwie trzy dni kiedy został członkiem oficjalnego fanklubu Newell's Old Boys - pierwszej drużyny Lionela.
2. Messi to jedyny zawodnik w historii, który cztetokrotnie zdobył nagrodę Złotego Buta dla najlepszego strzelca lig europejskich. Ani Eusebio, ani Cristiano Ronalndo, ani Thierry Henry nie mogą pochwalić się takim osiągnięciem.
3.Dwóch kuzynów Messiego - Emanuel i Maxi Biancucchi również profesjonalnie uprawiają piłkę nożną. Mimo świetnych piłkarsko genów, nigdy nie zagrali na poziomie pierwszoligowym.
4. Hollwodzkie Epic Pictures Group przygotowuje telewizyjną biografię opartą na życiu Messiego, która swoją premierę ma mieć w czasie przyszłorocznych Mistrzostw Świata.
5. Messi do dziś utrzymuje kontakt z kolegami z juniorskich drużyn w Argentynie.
6. Pierwszy kontrakt Messiego został podpisany na... serwetce. Dyrektor sportowy Barcy Carles Rexach tak bardzo chciał mieć w swojej drużynie młodego Leo, że nawet nie przejął się brakiem papieru.
Więc jest kolejny post. Tym razem pod lupę wzięliśmy Leo Messiego. Jak widzicie jest dużo o nim informacji.
A teraz o mnie. Jestem tutaj nowa. Niektórzy mnie znacie z moim blogów. Ale teraz będę starała się pomagać Patrycji, której dziękuje za przyjęcie akurat mnie. Mam nadzieję, że jej nie zawiodę.
Kilka innych spraw:
Dziękujemy za szablon, który wykonała dla nas Natalia.
Możecie z zakładce "Zamówienia" składać swoje propozycje jakiego chcecie piłkarza.
To chyba tyle. W następnym poście wezmę pod uwagę nowego trenera Bayernu - Pepa Guardiolę.
Słowem wstępu przepraszam za tak długą nieobecność, ale dość bardzo zaangażowałam się w ten wpis. Początkowo nie mogłam znaleźć nic specjalnego na jego temat, ale w końcu natrafiłam na kilka ciekawych informacji. Po zapoznaniu się z nimi nie do końca wierzyłam w to czego się dowiedziałam. Nie sądziłam, że Łukaszowi było aż tak ciężko. Ale zacznijmy od początku:
Łukasz Teodorczyk urodził się 3 czerwca 1991 roku w Żurominie. Jest wychowankiem klubu Wkra Żuromin. W 2010 roku odbył się jego transfer do Polonii Warszawa, skąd w 2013 roku przeniósł się do Lecha Poznań. Jest niewątpliwie jednym z najlepszych napastników z naszego kraju. "Teo", który na koszulce gra z numerem 10 mierzy 185 cm wzrostu i waży około 84 kg.
Łukasz talent miał od zawsze. Już w dzieciństwie zdobywał dla swojej drużyny po kilka bramek w jednym meczu. Dla potwierdzenia przytoczę dwie wypowiedzi:
- Łukasz był tak dobry, że na meczach naszej drużyny 12-latków powtarzał się pewien rytuał. Po każdym spotkaniu trener przeciwników chciał zobaczyć jego legitymację, czy czasem nie jest starszy. Potem przepraszali, bo przecież Łukasz był młodszy od kolegów o rok - mówi Tadeusz Szulborski, który był drugim trenerem piłkarza.
-Gdy widziałem tego chłopaka, od razu wiedziałem, że to materiał na zawodnika wysokiej klasy. Pojechał z Arką na obóz, strzelił kilka bramek w sparingach seniorów, ale trenerzy długo się wahali. Gdy pytali mnie o zdanie, mówiłem: "Bierzcie go w ciemno. Teraz jest prawie za darmo, a za chwilę ustawi się kolejka" - wspomina trener młodzieży z Trójmiasta Jerzy Brzyski.
Jego dzieciństwo nie było usłane różami. Jego ojciec-Tadeusz nadużywał alkoholu przez co stracił pracę sprzątacza na dworcu PKS, znęcał się nad nim, jego matką oraz rodzeństwem przez co często bywał w areszcie. Pani Teresa-mama Teo utrzymywała rodzinę ze skromnej pensji pracując w szpitalu w Żurominie. Wszyscy mieszkali w skromnym dwupokojowym mieszkaniu w tzw. bloku pielęgniarskim. Łukasz i jego brat Tomek nie mogąc wytrzymać zachowania ojca zagrozili matce, że jeśli nie wyrzuci ojca z domu to zrobią to oni. Młodszy brat-Czarek miał wtedy 7 lat. Kobieta posłuchała synów. Łukasz od rozwodu rodziców nie widuje się ze swoi ojcem.
Kiedy Tomek tak jak ojciec zaczął widnieć w kartotekach policyjnych za kradzieże, narkotyki. Ostatnią nadzieją dla matki był Łukasz. Kobieta bała się puścić syna do większego miasta, a on nie chciał jej zawieść i zostawić. Obiecał jej że do 18. roku życia nie opuści Żuromina. Przez kilka lat rezygnował z propozycji wielu klubów. Chciały go m.in. Lechia Gdańsk i Wisła Płock. Władze Polonii nie były pewne, czy opłaci im się kupno Łukasza. Jednak po tym jak w trakcie zimowych przygotować zdobył 17 goli komunikat zarządu warszawskiej drużyny był jeden: "Zapomnij o wypożyczeniu, bierzemy go na stałe". Tak Łukasz znalazł się w drużynie "Czarnych koszul". W połowie stycznia 2013 roku podpisał kontrakt z Lechem Poznań i zadebiutował w trykocie Lecha 24 lutego w meczu z Ruchem Chorzów, zaliczając asystę. Obecnie forma Łukasza jest znakomita. Zdobywa coraz więcej goli z czego nie tylko kibice, ale zapewne również jego mama i rodzina są strasznie dumni.
Teo przyjaźni się z Pawłem Wszołkiem, z którym grał razem w Polonii Warszawa. Piłkarze zawsze mogą liczyć na wzajemne wsparcie i pomoc.
Każdy kibic pamięta przecież Wszołka i jego "Anioł uLegł" oraz "Lubię truskawki". Pierwsze dotyczyło pewnej, pięknej dziewczyny, która miała nie przyjść na mecz, a jednak przyszła i była aniołem Wszołka, a truskawki nawiązywały do nazwiska sympatii Teo.
Pozwoliłam sobie przeprowadzić małe śledztwo. Szukałam, szukałam i jeszcze raz szukałam. Przeszukałam chyba wszystkie portale plotkarskie, ale to co tam znalazłam to NIC. Dopiero dochodzenie na fb pozwoliło mi odkryć tożsamość wybranki Łukasza. Znalazłam prywatne konto Teo, a tam oznaczony był na zdjęciu kolegi. Oprócz niego była na nim też piękna dziewczyna o imieniu Natalia. W sumie to jeszcze o niczym nie świadczy, ale dzięki truskawkom Pawła jestem pewna, że chodzi o nią. Na jej profilu w przeciwieństwie do Łukasz nie możemy zobaczyć nic oprócz jej imienia, nazwiska oraz jednej grupy, do której jest zapisana. Podejrzewam, że znają się z Łukaszem od dawna, jeszcze z Żuromina.
Na koniec jeszcze kilka faktów o Łukaszu:
1. W dzieciństwie wzorował się na Gonzalesie i Ronaldinho. Na pierwszą komunię dostał koszulkę z nazwiskiem Raula.
2. Kibicuje Realowi Madryt.
3. Swoje potargane jeansy na bazarze u Chińczyka przy wjeździe do Poznania.
4. W dzieciństwie mówiono na niego "Shazza".
5. Jego rekord bramkowy to aż 11 goli. (mecz z Wieczfnianką)
6. Uczęszczał do gimnazjum nr 1 w Żurominie, gdzie teraz nauczyciele podawają go jako tego, któremu się udało.
7. Dzięki pasji jaką jest piłka nożna wyrwał się do lepszego świata.
I jeszcze kilka zdjęć Łukasza:
Widząc Łukasza nigdy nie sądziłam, że miał takie trudne dzieciństwo. Zawsze uśmiechnięty, pogodny człowiek. Może to przez to co przeszedł jest taki skromny. Patrycja.
Zaliczył wspaniały debiut w reprezentacji i grzechem byłoby nie napisać o takim wspaniałym piłkarzu i człowieku. A tak poza tym to w momencie, w którym dowiedziałam się, że jego pierwszym klubem był Orzeł Ząbkowice Śląskie dostałam mini zawału, ponieważ gra tam teraz mój kolega. :)
Piotrek urodził się w Ząbkowicach 20 maja 1994 roku. Występuje na pozycji pomocnika w Udinese Calcio. Swoją karierę rozpoczynał w rodzinnej miejscowości. W 2007 roku trafił do Zagłębia Lubin, skąd latem 2011 roku wyjechał do Włoch. W swoim obecnym klubie zadebiutował 2 listopada ubiegłego roku.
Gra tam z numerem 94. Jego marzeniem od zawsze była gra z dziesiątką. Dzięki temu, że jego tata był trenerem mógł w dzieciństwie mieć ten numer na koszulce. W reprezentacji jego marzenie się spełnia i gra ze swoją 10. Zawsze kiedy grał z "dychą" czuł się lepiej. Kiedy nie miał tego numeru na koszulce wkręcał sobie, że gra źle. Do biało-czerwonych został powołany kilka dni po swoich urodzinach. Taki spóźniony prezent. Cieszył się nim razem z najbliższą rodziną.
Jest strasznie skromną osobą. Nie wywyższa się mimo tego, że w krótkim czasie odniósł tak wielki sukces.
Od zawsze jest bardzo spokojny. Nadal pamięta o kolegach, z którymi dorastał. Od dziecka przyjaźni się z Amadeuszem Skrzyniarzem, który jest rezerwowym bramkarzem. Ma dwóch braci Tomasza i Pawła, którzy są zawodnikami Bielawianki Bielawa (III liga).
Od zawsze lubił grać w piłkę. Do dziś z braćmi na ogrodzie koło domu uwielbia grać w siatko-nogę. Jego mama zgodziła się poświęcić swoje kwiatki dla pasji synów :D
We Włoszech pomieszkuje z nim mama Beata, jak sama mówi jest tam, żeby Piotrkowi nie uderzyła sodówka, tym bardziej, że mieszka sam.
Jego tata przyznaje, że Piotrek nie zawsze utrzymuje porządek. W pokoju piłkarza w rodzinnym domu znajdują się jego wszystkie nagrody. Dyplomy, medale, puchary. Każdy z nich jest dla niego bardzo ważny.
Jest punktualny i zdyscyplinowany. Nigdy nie spóźnia się na treningi.
Brat Piotrka-Paweł mówi, że od zawsze rywalizuje z bratem...pojedynki jeden na jeden, siatko-noga, a nawet tenis. Starszy brat Piotrka w dzieciństwie zazwyczaj wygrywał te rywalizacje. Bardzo często kończyło się to szarpaninami i bójkami między braćmi, ale nie zważyło to na ich dobrych relacjach.
Wczoraj odbył się towarzyski mecz naszej reprezentacji z Lichtensteinem. Wynik 2:0 dla biało-czerwonych. Zwycięstwo powinno być powodem do radości, ale dla niektórych to i tak porażka naszej reprezentacji. Dlaczego? Bo uważają, że to TYLKO Lichtenstein, wynik powinien być co najmniej 5:0. Okej, nie zagrali wyśmienitego meczu, ale wygrali no i to się liczy. Szlak mnie trafia kiedy widzę fale komentarzy i wypowiedzi na temat nieudolności naszych piłkarzy. Wyzwiska, obelgi, oskarżanie o to, że grają tylko dla pieniędzy.
Ciekawi mnie jedna rzecz, czy Ci eksperci, którzy tak mówią potrafią chociaż kopnąć piłkę, bo wydaje mi się, że nie. Nazywają się kibicami, a czy w ogóle nimi są? Czy kibic powinien siać samą krytykę? Nie! Zawsze, niezależnie od wyniku, poziomu powinien być za swoją drużyną. Nie dać jej skrzywdzić, ani w żaden sposób obrazić! A u nas w Polsce na tylu kibiców, chyba co czwarty jest takim dennym ekspertem.
Może wy wiecie dlaczego? Co im to daje? Bo mi w głowie się nie mieści, żeby móc wyjść i powiedzieć do ludzi o naszej reprezentacji "cioty", "nieudacznicy", "nic nie warte chamy", czy "pozery". Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Nie wyobrażam sobie też nawet tak pomyśleć!
Grają dla pieniędzy? Ich zarobki w klubach są kilkanaście razy większe! Polski Związek nie wypłaca im miliardów! Sądzicie, że grane w reprezentacji nie jest dla nich dumą? Jest o to ogromną. Marzeniem każdego piłkarza jest reprezentowanie swojej ojczyzny! Wielu z nich poświęca swoje zdrowie, żeby nasza reprezentacja miała szanse! Narażają się przy tym na kontuzję, które czasem mogą ich wyeliminować z gry w klubie! Ale dla niektórych to nic nie znaczące, bo przecież im za to płacą...
Damien Perquis, Euro 2012, mecz Polska-Rosja i jego rozcięta noga.Kiedy pomoc medyczna zapytała, czy potrzebuje zmiany odpowiedział: "To jest wojna doktorze", po czym wstał i pobiegł dalej grać. Potem okazało się, że groziła mu sepsa, co mogło skończyć się utratą kończyny. Myślicie, że gdyby grał tylko dla pieniędzy, a nie dla Polski aż tak by się poświęcał?!
Chcę też kilka słów o Łukaszu Piszczku. Krytyka, bo olał reprezentację i że mógł nie grać w klubie, przy czym szybciej przejść operację. To mam pytanie. Czy jeśli mielibyście szansę grać w Lidze Mistrzów nie skorzystalibyście z okazji?! Każdy by skorzystał! Zmagał się z kontuzją biodra już długi czas. Ciągle grał na środkach przeciwbólowych, no ale ile można? Chyba dobrze, że teraz poddał się operacji. Lepiej by było gdyby teraz grał, a w przyszłości nie mógł grać w ogóle?! NIE! Najważniejsze jest jego zdrowie...jeśli nie poddałby się teraz tej operacji to mogłoby to się na prawdę źle skończyć. Łukasz wspiera kolegów duchowo i w nich wierzy. A oni wierzą, że uda mu się szybko wrócić do formy.
Miało być o meczu z Lichtensteinem, ale jak to ja znowu dodałam pełno innych rzeczy i wyszło jak wyszło. Ale musiałam to z siebie wyrzucić, bo mam serdecznie dość tych wszystkich zasranych pseudo kibiców!
Niech wsadzą sobie te swoje dopingowanie w dupę i odwalą się od naszej reprezentacji.
Tym razem przyszła kolej na polskiego bramkarza Wojciecha Szczęsnego. O Wojtku słyszał już chyba każdy. Nawet osoby, które nie są fanami piłki nożnej wiedzą o istnieniu Szczęsnego. Wojciech Tomasz Szczęsny przyszedł na świat 18 kwietnia 1990 roku w Warszawie. Jest synem Alicji i Macieja. Jego ojciec również piłkarzem. Obecnie jest trenerem bramkarzy. Mierzy 198 cm wzrostu i waży ok.88 kg. Swoją karierę sportową rozpoczynał w Agrykoli Warszawa. Następnie był zawodnikiem Legi,a obecnie zasila drużynę Arsenalu Londyn. W angielskim klubie nie jest jedynym Polakiem. Gra tam również Łukasz Fabiański. Prywatnie Wojtek związany jest z Sandrą Dziwiszek. Ich związek budzi wiele emocji wśród fanów, a szczególnie fanek bramkarza. Po tym jak para się rozstała fanki bramkarza były uradowane, ale kiedy Sandra i Wojtek potwierdzili, że wrócili do siebie nie było już tak kolorowo. Znajomi pary byli zachwyceni, za to fanki nie pozostawiły na Sandrze suchej nitki. "ta Sandra to porażka" "wygląda jak wiedźma...a jej tyłek wygląda jak worek treningowy, niby sporcmenka (...) niech odda trochę tapety do castoramy, bo prosili, bo chwilowo mają jej niedostatek.." "nie pasuje do Wojtka" To tylko kilka wypowiedzi na temat Sandry. Ja jednak uważam, że to nic innego jak zazdrość. Bo nie oszukujmy się ale ona jest ładna. Chociaż sama w 100% nie jestem do niej przekonana to najważniejsze jest to, że Szczęsny jest z nią szczęśliwy. Nie można mówić, że nie pasuje do Wojtka...przecież żadna z nas nie zna ich osobiście, nie wie jacy są dla siebie na co dzień. W jednym z wywiadów Wojtek odpowiedział, że jeśli kiedyś będzie miał córkę to da jej na imię-Natalia. Dlaczego? Tak miała na imię siostra Wojtka.
Historię zna z opowiadań rodziców i dziadków. "Natalia, Natalia..." - powtarza imię, które chciałby w przyszłości dać swojej córce. Ale w sprawie szczegółów odsyła nas do Macieja Szczęsnego (47 l.), swojego taty, kiedyś również sławnego bramkarza. Kim była Natalia? Trener wspomina ją codziennie od 25 lat. "Gdy straciłem córeczkę, dotarło do mnie, jak okrutny może być los. Rodzicom nie może przytrafić się nic gorszego, jak śmierć dziecka" - wyznaje "Rewii". Od ćwierć wieku wraca myślami do zdarzenia z soboty 11 kwietnia 1987 roku. Późnym wieczorem wrócił do domu. Był wówczas bramkarzem Gwardii Warszawa. Powinien być wcześniej, ale podczas powrotu z meczu w Głogowie zepsuł się autokar. W drzwiach mieszkania znalazł kartkę od rodziców: "Maćku, bez względu na porę przyjeżdżaj do nas w bardzo ważnej sprawie...". Z przerażeniem pomyślał, że coś stało się żonie. Nie domyślał się nawet, że może chodzić o córkę. Dzień wcześniej zostawił prawie półtoraroczną Natalkę zdrową, roześmianą i pełną energii. Dziewczynka była jego całym życiem. W czasie gdy pan Maciej biegł do rodziców, jego córka już od ośmiu godzin rozpaczliwie walczyła o życie. Tam dowiedział się o strasznym wypadku pod trzepakiem. Doskonale znał to miejsce na podwórku przy ulicy Bursztynowej 2 w Międzylesiu pod Warszawą. Czasami z chłopakami kopał tam piłkę. Trzepak spełniał funkcję bramki. Tamtego dnia, tydzień przed Wielkanocą, Alicja Szczęsna poszła z małą Natalką na plac zabaw. Dziewczynka bawiła się w piaskownicy. Około 17.30 jej mama zaczęła zbierać zabawki. Droga powrotna do domu prowadziła obok trzepaka. Pani Alicja przechodziła z jednej jego strony, dziewczynka z drugiej. Nagle trzepak runął! "Kiedy się odwróciłam, z przerażeniem zauważyłam, że pod trzepakiem leży moje dziecko całe we krwi" - wspominała Alicja Szczęsna. "Wyglądało jak martwe, nie dawało oznak życia". Po kilku minutach od wypadku dziecko było już na oddziale intensywnej opieki medycznej. Nieprzytomne, miało uszkodzony mózg, rozbite kości podstawy czaszki i wiele innych obrażeń. Lekarze nie ukrywali, że mała Natalka ma niewielkie szanse na przeżycie, ale nadzieje nie gasły. Ciągle przecież oddychała. Po operacji poprawił się jej stan. Potem jednak trzeba było ją reanimować. Zmarła dwa dni później.
Prokuratura sprawę umorzyła, bo jej zdaniem oskarżyć można było tylko zły los. Trzepak przełamał się z powodu korozji. "Do dziś nie potrafię o tym mówić" - powtarza ze łzami w oczach Alicja Szczęsna, która była wtedy w ciąży!
Wojtek jest fanem muzyki. W jego domu można znaleźć różne instrumenty muzyczne. Lubi śpiewać, ale pod tym względem chwali go tylko i wyłącznie mama.Przyznaje również, że mama chwali go za wszystko co robi. Szczęsny bardzo lubi samochody. Obecnie porusza się porsche cayenne. Jest wielkim fanem kina. Ma naprawdę pokaźną domową kolekcję. Jednym z jego ulubionych filmów jest "Taken"(jeśli ktoś nie oglądał to ja również polecam). 11 listopada 2008 roku odniósł najcięższą kontuzję w swojej dotychczasowej karierze. Podczas treningu na siłowni sztanga złamała mu obie ręce. Na szczęście wszystko dobrze się skończyło.
Sandra z tatą Wojtka
Wojtek i Theo
brat Wojtka-Janek
Wojtek i Lewy
zabawowi chłopcy ;p
Wojtek i Lewy
mama Wojtka-Alicja
mały Wojtek i mały Janek
Sandra
Wojtek i Sandra
źródła: pomponik.pl gwizdek24.se.pl oraz własna pamięć i grafika google :) __________________________________________________________ Naszło mnie jakoś na Wojtka. Bardzo chcę napisać o Wasylu, ale ciągle mam za mało informacji. Jeśli macie coś o Marcinie to bardzo bym prosiła o pozostawienie tego w komentarzu. Mam również jeszcze jedna prośbę. Wiecie może, czy obejrzę gdzieś za darmo online Będziesz legendą, człowieku?
Dzisiaj zdjęcia dzieci piłkarzy :) Jedno słodsze od drugiego. Dla mnie na pierwszym miejscu jeśli chodzi o dziewczynki Sara-córka Łukasza Piszczka, a jeśli o chłopców to synek Sahina(jego oczy są cudne).
żona i córka Łukasza Piszczka
synek Nuriego Sahina
Kehl z dziećmi
Wasyl, jego żona i syn
David ze swoimi pięknościami
Michał i jego synek
Nando z córeczką i synkiem
Gerard z Milanem
Xabi z żoną i pociechami
Cris z Juniorem
David z synami i córeczką w wózku
Damien z rodziną
Kuba z żoną i córką
A tak poza tym to Marco bardzo do twarzy ze swoim siostrzeńcem :)
_____________________________________________________________________
To według mnie najsłodsze piłkarskie dzieci. Wy możecie mieć inne typy :)